Profesor zadaje studentowi pytanie:
- Czy kula z żelaza może pływać po powierzhni rtęci?
Spocony student mówi:
- Panie profesorze, ja wiem, że to zależy od siły wyporu i od gęstości, ale zapomniałem ile ona wynosi dla tych metali...
- Podpowiem panu. Niech pan przyjmie, że gęstość żelaza jest równa 7 jednostek, a rtęci 13.
- W takim razie, prawie dwie kule z żelaza mogą pływać po powierzchni rtęci!

* * *

Innym razem profesor zadaje takie pytanie:
- W jaki sposób, za pomocą barometru wyznaczyłby pan wysokość budynku?
Student z błyskiem w oku odpowiada:
- Najprościej byłoby wejść na dach, zrzucić barometr, zmierzyć czas swobodnego spadku i następnie - zaniedbując opór powietrza - wyliczyć z ogólnie znanego wzoru drogę przebytą przez barometr ruchem jednostajnie przyspieszonym.
Profesor nie dając nic po sobie poznać pyta:
- Czy to jedyny sposób, jaki przychodzi panu do głowy?
- Ależ skąd! - ekscytuje się student - Można zmierzyć długość barometru, a następnie idąc klatką shodową przykładać barometr pionowo do ściany, tak aby za każdym razem dół brometru znalazł się na tym samym poziomie, co jego góra w poprzednim położeniu. Później wystarczy jedynie przemnożyć długość barometru przez ilość przyłożeń...
Profesor lekko zniecierpliwiony zauwża: - To dosyć pracochłonna metoda. Można łatwiej?
- Naturalnie. Znając długość barometru można ustawić go pionowo na podłożu i zmierzyć długość jego cienia oraz w tej samej chwili długość cienia budynku. Nastepnie z prawa Talesa można szybciutko wyliczyć wysokość budynku.
Można też zawiesić barometr na sznurku, zmierzyć okres wahań otrzymanego w ten sposób wahadła na parterze oraz na dachu, by potem z elementarnych zależności wyznaczyć przyspieszenie ziemskie tu i tam, a w ślad za nim otrzymać szukaną różnicę poziomów.
Można wreszcie pójść do administratora budynku i powiedzieć "Mam tu ładny, nowy barometr. Będzie pański, jeśli powie pan, jaka jest wysokość budynku..."
- Czy naprawdę nie zna pan właściwej odpowiedzi?? - przerywa załamany profesor.
- Znam, ale wydała mi się ona taka nieciekawa...

* * *

Pewien student nie zdał egzaminu z fizyki - został "zagięty" przez profesora na efekcie Dopplera - i zmuszony do rezygnacji ze studiów został policjantem. Traf chciał, że niedługo potem zatrzymał owego profesora za wykroczenie drogowe:
- Dzień dobry, panie profesorze, będzie mandacik.
- Ależ za co??
- Otóż przejechał pan profesor przez tamto skrzyżowanie na czerwonym świetle.
- Ale ja widziałem, że było zielone!!
- A to przepraszam. W takim razie, będzie mandacik za przekroczenie dozwolonej prędkości.

* * *

Idzie zając przez las i pod pachą niesie swoją pracę magisterską. Zza krzaków wychodzi wilk i pyta:
- Te, zając, co tam dźwigasz?
- Moją pracę magisterską.
- Ho, ho - a na jakiż to temat?
- "Zając szary najbardziej drapieżnym i krwiożerczym zwierzęciem lasów polskich."
- Hy, hy - Te, zając, tobie się coś nie pomyliło, hę?
- A co, wilku, nie wierzysz? To chodź w krzaki!
Wilkowi nie trzeba było powtarzać. Weszli w krzaki, a już za chwilę dobiegły stamtąd odgłosy strasznej bijatyki i żałosny skowyt. Wilk wypadł z krzaków i nie oglądając się za siebie uciekł, jak najszybciej potrafił.
Po chwili z krzaków wychodzi zając w towarzystwie misia. Niedźwiedź mówi:
- Widzisz, zajączku? Mówiłem ci - temat pracy jest nieważny, liczy się promotor!

* * *

Podczas egzaminu zniechęcony profesor zwraca się do radzącego sobie z trudem studenta:
- Panie kolego, niech pan nie leje wody...
- Ależ panie profesorze, wszak to temat rzeka!

* * *

Egzamin z logiki. Profesor pyta studenta:
- Ile żarówek znajduje się w tym pokoju?
- No... jedna.
- Nieprawda, bo dwie. Drugą mam w kieszeni. Do zobaczenia w terminie poprawkowym.
Egzamin poprawkowy. Profesor znów pyta:
- Ile żarówek jest w tym pokoju?
- Dwie.
- Ale ja dziś nie mam żarówki w kieszeni!
- Ale ja mam...

* * *

Czterech studentów spóźniło się na egzamin. Zabalowali i spóźnili się dosyć znacznie i nie było sensu nawet wchodzić na salę. Po egzaminie podeszli do profesora i zaczęli prosić o dodatkową szansę zaliczenia. Na pytanie o powód spóźnienia wymyślili zgrabną historyjkę, jak to się spieszyli samochodem na egzamin, tylko przebili oponę i nie mieli zapasowego koła...
Profesor wyznaczył dodatkowy termin, na którym dał dwa pytania, w sumie za 100 punktów. Pierwsze pytanie było za 10 punktów, a drugie za 90 i brzmiało "Które koło?".

* * *

Pewnego razu kosmonauci wyprawili przyjęcie na Księżycu.
Impreza się toczy - tańce, hulanki, swawole... W pewnej chwili do Armstronga podchodzi Leonow i mówi:
- Wiesz, Neil, w sumie jest fajnie; są drinki, są dziewczyny, jest muzyka... Tylko jakoś nie ma atmosfery...

* * *

Dwóch studentów w barze:
- Byłeś na "Liście Schindlera"?
- To Szindler puścił listę?! Kiedy???

* * *

Przyjrzyjmy się ciągowi cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Jak myślicie gdzie ukryła się ósemka? Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. Kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 - cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.

* * *

Student skarży się właścicielowi, że w wynajmowanym pokoju są myszy
- To niemożliwe!
- Proszę się przekonać na własne oczy!
Student wysypuje na środek pokoju okruszki. Wybiega jedna myszka, druga myszka, następnie rybka, potem jeszcze dwie myszki. Właściciel patrzy zbaraniały:
- Jakim cudem rybka?
- To znaczy sprawę myszy mamy ustaloną, przejdźmy teraz do wilgoci.

* * *

Wchodzi nieskończona ilość matematyków do baru. Pierwszy zamawia kufel, drugi pół kufla, trzeci ćwierć kufla...
"Ok, rozumiem" - mówi barman i leje dwa kufle.

* * *

Jezus mówi do swoich uczniów:
- Królestwo Niebieskie jest niczym 9 iks kwadrat plus 8 iks minus 3.
- O co chodzi Mistrzowi? - pyta jeden z apostołów. Drugi mu odpowiada:
- E tam, kolejna z jego parabol.

* * *

Dla eksperymentu zamknięto w celach fizyka teoretyka, fizyka doświadczalnego i matematyka. Dano im tylko konserwę, która wystarczy na tydzień, ale nie dano otwieracza.
Po tygodniu otwierają celę fizyka doświadczalnego. Straszny syf, cała cela uwalana konserwą, fizyk siedzi najedzony.
- Co pan zrobił?
- Rzucałem konserwą, aż się otworzyła.
Otwierają celę fizyka teoretyka. Fizyk siedzi najedzony i zadowolony. Jest czysto, tylko ściany są opisane wzorami.
- Co pan zrobił?
- Policzyłem, pod jakim kątem trzeba ją rzucić, żeby się otworzyła.
Otwierają celę matematyka. Matematyk leży martwy, konserwa jest nie otwarta. Na ścianie tylko jeden mały napis. Zbliżają się i czytają: "dany jest walec"...

* * *

Ile jest typów matematyków?
10 - ci, którzy posługują się kodem binarnym i ci, co nie.

* * *

Prawdopodobieństwo, że któryś z pasażerów na pokładzie samolotu będzie miał bombę wynosi 1:1000000. Prawdopodobieństwo, że dwóch pasażerów na pokładzie samolotu będzie miało bombę wynosi 1:1000000000.
- Co robi matematyk, żeby zmniejszyć ryzyko, że ktoś na pokładzie samolotu, którym będzie leciał będzie miał bombę?
- Bierze swoją.

* * *

Inżynier, fizyk i matematyk dostali taką samą ilość siatki ogrodzeniowej oraz polecenie otoczenia nią jak największego obszaru. Inżynier ogrodził obszar w kształcie kwadratu. Fizyk jako naukowiec otoczył obszar w kształcie idealnego koła i stwierdził, że lepiej się nie da. Matematyk natomiast postawił ogrodzenie byle jak, po czym wszedł do środka i powiedział: Jestem na zewnątrz.

* * *

Siedzą funkcje w okopie, a tu nagle biegnie ciąg i mówi:
- Uciekajcie, bo idą Niemcy i was zróżniczkują!
Wszystkie uciekły, jedna tylko została. Przyszli Niemcy:
- Czemu nie uciekłaś?
- "Bo ja jestem e^x"
- "Hehe, ale my różniczkujemy po dy".

* * *

- Maść przeciw szczurom! Maść przeciw szczurom!...
- Panie, a jak to to skutkuje?
- A, zwyczajnie. Łapiesz pani szczura, smarujesz go maścią i po 30, 35 minutach - w zależności od wagi skurczybyka - szczur wyciaga kopyta.
- E, panie, jak ja złapię szczura, to mu pałą dam przez łeb i po kłopocie!
- A można i tak, droga pani, można i tak...

* * *

Co to jest para wodna?

Tylko umysł dziecka
jak źrebak szybki
odpowiedział od razu:
- Dwie z akwarium rybki.

*Jan Twardowski*

* * *

[Studencka kartka świąteczna z 2012 roku]

.